Cześć, jak realizacja Waszych postanowień noworocznych?
Skłamałabym gdybym powiedziała, że u mnie świetnie. Do napisania pracy
magisterskiej bliżej mi jedynie o parę przeczytanych stron książki a Nowy Rok
przywitałam kłótnią z mężem, katarem i
+1 kg na wadze. Na pewno była zepsuta!
Niemniej życie toczy się dalej a ja się mu nie poddam. Nie
chcę aby ten rok przeleciał bez większych fajerwerków. Po kłótni nie ma już śladu,
oboje doszliśmy do wniosku, że skoro każde uważa, że winę poniosło to drugie to
postarajmy się wyciągnąć wnioski, błędów nie powtórzyć i zapomnieć żeby zacząć
jakoś przyjemnie rok tym bardziej, że jego początek jest też rocznicą Naszego
poznania się. Tak tak, dokładnie cztery lata temu 9 stycznia zaiskrzyło:) Ale
nie o tym.
Wszyscy mówią o planerach, kalendarzach, narzędziach do
planowania i realizowaniu postanowień. Wszystko fajnie, też spisałam na kartce
co bym chciała zrobić, czego się nauczyć ale kartka już dawno się gdzieś wala. Nie
jest to wszystko takie proste tym bardziej jak cel nie jest czymś szczególnie łatwym
czy przyjemnym jak w moim przypadku obrona. Czeka mnie mnóstwo rzeczy do
zrobienia w tym roku ponieważ, nie mówiłam Wam tego ale, wychodzę za mąż. Ktoś
zapyta jak to za mąż przecież dopiero co pisałaś o mężu. Tak, zgadza się, ale
mamy ślub cywilny a w tym roku bierzemy ślub kościelny, który jest dla mnie o
wiele ważniejszy ale też w pełni świadomy bo to co się działo ponad trzy lata
temu odbyło się na wariackich papierach i nie pozwoliło się na nic przygotować.
Jeśli będziecie chciały to kiedyś Wam o tym opowiem. Niemniej masa pracy przede
mną, stresu i nieoczekiwanych zdarzeń ale postanowiłam, że postawię sobie jeden
cel. Na razie. Ktoś kiedyś powiedział żeby iść do przodu małymi kroczkami. Tak
więc suknie, której nie mam, zapraszanie gości, szukanie fotografów, kamerzystów,
dogadywanie szczegółów z salą czy jakimś transportem zostawiam jakby poza sobą.
Na kiedyś tam. Na razie jeden cel. Termin? Koniec miesiąca. Muszę wyznaczać szybkie
terminy bo czasu mam już niewiele. I skupiam się na tym. Jeśli mi się uda wyznaczę
następny a na koniec roku miałabym 12 osiągniętych celów. Zarąbisty wynik nie?
Ale wszystko się okaże i czas pokaże ile z tej paplaniny na prawdę dam rade zrobić.